Środa, 16 sierpnia 2017 roku  
| Strona Główna |  Kontakt | 
Menu Główne
Aikido
Polska Unia Aikido
Staże
Linki
Publikacje PUA
Dojo Szczecin
O Akademii
Zapisy
Instruktorzy
Treningi
sensei Jacek Wysocki
Biografia
Artykuły prasowe
Publikacje
DVD, Video
Mistrzowie
Morihei Ueshiba
Hirokazu Kobayashi
Giampietro Savegnago
Piero Silvano Rivigatti
Antonio Garcia
Archiwum
rok 2016
rok 2006
rok 2007
rok 2008
rok 2009
rok 2010
rok 2011
rok 2012
rok 2013
rok 2014
rok 2015
Kronika i Galerie Zdjęć
Kronika
Galerie zdjęć
Kalendarze Polskiej Unii Aikido
Galeria Aikido H.Sawki
Początki Aikido w Polsce
Newsletter
Zapisując się do systemu newslettera, będziesz systematycznie informowany o nowościach i ważnych wydarzeniach.
adres e-mail::

Zapisz
Wypisz      
Morihei Ueshiba

  HOME    Morihei Ueshiba    

Morihei Ueshiba (1883 - 1969)

uesh.jpgMorihei Ueshiba urodził się w 1883 roku w Tanabe, w Japonii. Mimo, że jego dziadek i ojciec byli znani ze swojej siły, Morihei był bardzo słabym i chorowitym dzieckiem. Jako młody chłopiec interesował się matematyką i naukami przyrodniczymi, pochłaniał go również buddyzm Shingon. Jego ojciec zaniepokojony jego wątłym zdrowiem i tym, że syn stanie się molem książkowym i niepoprawnym marzycielem zainspirował go do uprawiania sztuk walki.

Ueshiba trenował u wielu znanych mistrzów owych czasów. Uczył się ju-jitsu w szkole Tenshin Shin'yo-Ryu i japońskiej szermierki w Shinkage-Ryu. Pierwsze treningi rozbudziły w nim to, co było jego prawdziwym powołaniem - ducha wojownika. Aby przełamać swoją chorowitą naturę opracowywał najcieższe plany treningowe. Spędzał wiele czasu w górach, trenując ciężkim mieczem, pracował fizycznie na kutrach rybackich, chodził po górach nosząc na plecach pielgrzymów. Mimo niskiego wzrostu (157 cm) jego temperament pozwolił mu w końcu zrealizować się w armii - został przydzielony do rezerwy w pobliżu Osaki. Chociaż warunki życia w armii były trudne Ueshibie odpowiadało to i na ochotnika podejmował się najtrudniejszych i najbardziej uciążliwych zadań. Podczas długich i ciężkich marszów pomagał pozostającym w tyle nieść ciężki ładunek a i tak zawsze docierał jako pierwszy. Podczas pobytu w wojsku Morihei nauczył się doskonale władać bagnetem i uzyskał sławę niezwyciężonego.

Podczas przepustek trenował sztukę walki mieczem i włócznią a także ju-jitsu u Masakatsu Nakai'a w Sakai - dzielnicy Osaki. W 1908 roku otrzymał licencję instruktora Goto-Ha Yagyu-Ryu ju-jitsu. Kiedy wybuchła wojna rosyjsko-japońska Ueshiba nalegał by wysłano go na front, jednak mimo, że marzył o prawdziwym boju, dzięki wstawiennictwu swego ojca nie brał udziału w bezpośredniej walce. Wrócił z Mandżurii bez szwanku. Jego entuzjazm zauważono, i zaproponowano mu wstąpienie do Akademii Wojskowej, jednak jego ojciec sprzeciwił się temu. Morihei został więc zwolniony z wojska i wrócił do Tanabe.

Morihei choć niewiarygodnie silny, był wrażliwym człowiekiem i szukał w życiu czegoś, czemu mógłby się poświęcić. Wiele medytował i znikał na całe dnie. Otrzymawszy certyfikat buddyzmu Shingon poświęcał się praktyce. Ojciec zaniepokojony jego psychiką, wybudował salę treningową i zachęcił syna do treningów. Jego mistrz Kumakusu Minakata, niezwykle wykształcony, o szerokich horyzontach, zainspirował go ponownie do działań protestacyjnych - tym razem na rzecz kultury regionu. Ich akcja przyniosła rezultaty i Ueshiba poczuł, że doskonale realizuje się w walce o słuszną sprawę, stawiając sobie wyższe cele. Jako jeden z pierwszych pionierów wyjechał na najdalej wysunietą na północ wyspę Japonii - Hokkaido. Nie zaprzestał swoich praktyk religijnych i kontynuował trening sztuk walki. Kąpał się w lodowatej wodzie, ścinał olbrzymie pnie drzew specjalnie obciążoną siekierą, brał udział w walkach sumo i w turniejach walki na drewniane bagnety. Jego siła i wyczyny nie miały sobie równych do czasu gdy spotkał Sokaku Takedę, mistrza Daito-Ryu aikijitsu. Sokaku Takeda był w swoich czasach największym mistrzem sztuk walki. Był potomkiem szlachetnej rodziny samurajów i swoje umiejętności zdobywał w bezpośredniej walce, w dojo i na ulicy. Po upadku feudalnego systemu w Japonii, jaki miał miejsce w 1868 roku, Takeda nie chciał pogodzić się z nowym porządkiem. Rozpoczął podróż po Japonii by mierzyć się z każdym kto stanie na jego drodze. Był na Kyushu i na Okinawie, gdzie toczył pojedynki z karatekami na śmierć i życie. Jednym z głównych mistrzów Takedy był Tanomo Saigo, od którego nauczył się "oshiki-uchi", tajemnych technik klanu Aizu, które stanowiły najistotniejszy element Daito-Ryu aikijitsu.

Takeda był bardzo trudnym i wymagającym nauczycielem. Kiedy Ueshiba zobaczył go w walce, zachwycony od razu zapisał się na kurs. Nadzwyczajne umiejętności Takeda zawdzięczał doskonałej technice, koordynacji, opanowaniu umysłu i energii oddechu, która była kluczem do niewyczerpanych zasobow siły. Od tego czasu Ueshiba trenował z Takedą tak często, jak to było możliwe, towarzysząc mu nawet w podróżach. Często gościł go w swoim domu i służył mu jak tylko mógł, w zamian za co otrzymywał od niego prywatne lekcje. Jak się później okazało były one bezcenne.

W 1919 roku Ueshiba otrzymał wiadomość o chorobie ojca. Oddał swój dom Takedzie, sprzedał majątek i na zawsze opuścił Hokkaido. W poszukiwaniu cudu, który mógłby uratować życie ojca, odwiedził Ayabe, gdzie spotkał Onisaburo Deguchiego (1871-1947). Deguchi był przywódcą jednej z nowych religii jakie powstały w okresie wstrząsów politycznych w Japonii końca XIX wieku. Jego religia cechowała się przesadnym kwiecistym stylem, wierzyła w proroctwa i brała sobie za cel stworzenie raju na ziemi.

Ueshiba został kilka dni w Ayabe, studiując Omoto-kyo, które zafascynowało go do głębi. Jednak i to nie zapobiegło śmierci ojca. W żalu po jego stracie, Ueshiba trenował tak intensywnie, że zainteresowała się nim policja. Inni widzieli w nim szaleńca. Kiedy opanował swój żal, oznajmił bliskim że wyjeżdża do Ayabe by przystąpić do Omoto-kyo.

Deguchi wierzył, że celem Ueshiby jest odkrycie przed światem prawdziwej istoty sztuk walki. Na terenie siedziby Omoto-kyo, zbudowano dojo a wyznawcy rozpoczęli treningi pod kierunkiem trzydziestoletniego Ueshiby. W 1922 roku na zaproszenie Ueshiby w Ayabe pojawił się Sokaku Takeda i przez cztery miesiące nauczał Daito-Ryu aikijitsu. Takeda nie ukrywał swojej pogardy dla wiary Omoto-kyo, podobnie Deguchi pałał do niego niechęcią. Ueshiba poświęcał wiele czasu na treningi z mieczem i włócznią, a oprócz tego pracował uprawiając ogrody, tak więc dzień rozpoczynał o 3 nad ranem.

W 1922 roku Deguchi wraz z Ueshibą wybrali się w ryzykowną podróż do serca Azji. Uporczywie szukający szczęścia Deguchi pragnął stworzyć "Niebo na Ziemi". Nieco dziecinna, polityczno-misjonarska wyprawa do Mongolii skończyła się całkowitym fiaskiem a były szintoista i Ueshiba w ostatniej chwili zostali internowani do Japonii, cudem ratując swoje życie. Podczas wędrowki Ueshiba często stawał do walki na śmierć i życie z bandytami. Po powrocie ćwiczył intensywniej niż kiedykolwiek. Dał swoim uczniom prawdziwe miecze i kazał im próbować go zabić. Wszyscy odczuwali w jego pobliżu wielką moc. W czasie jednego z pojedynków, podczas którego Ueshiba stanął na przeciw uzbrojonego w miecz przeciwnika, z zadziwiającą sprawnością zdołał uniknąć wszystkich jego cięć. Po tym zdarzeniu nastąpiła w jego umyśle przemiana, która zaowocowała pojawieniem się wielu ponadnaturalnych właściwości - odtąd umiał przewidzieć atak zanim jeszcze został wyprowadzony, dysponował również niespotykaną siłą.

Wielu ze sławnych mistrzów sztuk walki owych czasów usłyszawszy o geniuszu z Ayabe pragnęło spotkać go osobiście. Scenariusz zawsze wyglądał tak samo. Ueshiba prosił gościa o zaatakowanie go w dowolny sposób, po czym delikwent po długim locie, lądował na ziemi. Nigdy nie potrafił wówczas ocenić w jaki sposób został rzucony, jak przyłożona była siła, czy trwało to krótko czy długo. Ueshiba zaś śmiał się i żartował. Każdorazowy pokaz kończył się przeprosinami i prośbą o przyjęcie na ucznia.

Ueshiba przeprowadził się do Tokio. Sława wielkiego mistrza dotarła również do elitarnych kół władzy. W krótkim czasie zdołał on zgromadzić wokół siebie wielu zwolenników wśród wojskowych i bogatych mecenasów. Pewnego razu w bazie wojskowej przyjął wyzwanie całego plutonu i wszystkich powalił na ziemię. Nikt zaś nie zdołał go pojmać ani uderzyć. Na treningi zgłaszało się coraz więcej chętnych. Sława mistrza rosła także dzięki uczniom Ueshiby. Trenowało u niego wielu judoków ze szkoły Kodokan. Sam twórca Kodokanu - Jigoro Kano - powiedział po obejrzeniu pokazu aikido - "Oto moja idealna sztuka walki - prawdziwe judo". W doskonały sposób sztuka walki Morihei Ueshiby realizowała motto Kodokanu - "Kiedy nadchodzi twój przeciwnik przywitaj go, kiedy odchodzi pozwól mu podążyć swoją drogą." Można było usłyszeć wiele historii o tym, jak o wiele mniejsze i słabsze kobiety trenujące aikido, nie dawały żadnych szans mężczyznom. Wielu karateków i zawodników sumo również pragnęło rozpocząć trening aikido po przeżyciu osobistej lekcji u wielkiego mistrza.

Ueshiba został nauczycielem sztuk walki dla elity kraju. Uczył w najważniejszych akademiach wojskowych w Tokio, a także na dworze cesarskim. Często bywał w Osace aby szkolić oficerów policji i wojskowych. W 1938 roku Morihei Ueshiba został uznany za najbardziej zasłużonego instruktora budo w Japonii. Kiedy wybuchła II Wojna Światowa Morihei piastował wysokie funkcje rządowe. Nie mógł pogodzić się z brutalnością i ignorancją armii. W 1942 roku pod pretekstem choroby zrezygnował ze wszystkich stanowisk i schronił się na swojej farmie w Iwama, gdzie podjął głębokie studia nad istotą sztuk walki. Przełom jaki dokonał się wówczas w aikido był na tyle wyraźny, że współcześnie rozróżnia się szkoły prowadzone przez uczniów Ueshiby, którzy uczyli się u niego przed wojną i tych którzy rozpoczęli treningi później.

Kiedy wojna skończyła się, wyniszczona i zdruzgotana Japonia miała otrzymać nową wizję sztuki walki - aikido - która ma służyć dobru ciała i umysłu, wspierając i sprzyjając życiu zamiast je niszczyć. Tak jak przed wojną lata życia Morihei były burzliwe i pełne napięć, tak później jego życie było nadzwyczaj spokojne - poświęcił je treningom, medytacjom i studiowaniu. Bardzo lubił podróżować i wiele radości sprawiało mu odwiedzanie różnych dojo na terenie całej Japonii. U kresu życia nawet ciężko chory, potrafił wykorzystać swe nieprawdopodobne moce. Mistrz odszedł w wieku 86 lat w 1969 roku.

Ostatnie jego słowa skierowane do uczniów brzmiały:

"Aikido służy całemu światu. Nie wolno używać go do egoistycznych ani destrukcyjnych celów. Trenujcie dla dobra wszystkich."

 

Galeria zdjęć 





Data powstania strony
26.11.2004r.
Ostatnia modyfikacja:
2017-04-23
Zapisy
Reklama
| Strona Główna |  Kontakt | 
Autonomiczna Akademia Aikido - Jacek Wysocki, CMS System Powered by